Kuchnia

Nowa karta: proziaki, zrazy i sernik, którego przepis się nie zmienia

Szefowa kuchni dołożyła do karty zrazy wołowe z kaszą gryczaną, a proziaki odświeżyła nowym masłem ziołowym. Sernik zostaje, bo nikt nie pozwala go ruszyć.

Z kuchni

Karta, która pachnie domem

Ewa Maciejewska zawsze mówiła, że karta to nie wystawa, tylko zapis tego, co się naprawdę gotuje. Po sezonie usiadła z notesem i przejrzała, co goście zamawiali najczęściej, a co zostawało na talerzach. Zrazy wołowe zostały w czołówce, więc dostały więcej miejsca. Barszcz biały, który wychodził rzadko, dostał nowy przepis z większą ilością majeranku.

Proziaki, nasza duma, wzbogaciły się o masło ziołowe z natką pietruszki, koperkiem i odrobiną czosnku. Wychodzą z pieca na blasze, jeszcze gorące, i podajemy je w koszyku z lnianą serwetką. Goście twierdzą, że po jednym proziaku trudno poprzestać na zupie, a Ewa twierdzi, że o to właśnie chodzi.

Danie z kaszą i grzybami na czarnym talerzu

Co doszło, co zostało

Zrazy z kaszą gryczaną

Zawijane z ogórkiem kiszonym i boczkiem, duszone w sosie własnym przez dwie godziny. Podawane z kaszą gryczaną i buraczkami. To danie, które kuchnia robi bez pośpiechu i które bez pośpiechu się je. Ewa ostrzega, że porcji jest tylko osiemnaście na wieczór, bo więcej nie zdąży zwinąć.

Sernik, który się nie zmienia

Przepis na sernik pieczony Ewa dostała od babci i od tamtej pory nie zmieniła w nim nawet szczypty soli. Na kruchym spodzie, kremowy, z cienką warstwą konfitury malinowej na wierzchu. Gdyby zniknął z karty, goście zorganizowaliby protest, a Beata chętnie by ich poparła.

Pełna karta znajduje się na stronie jadłospisu. Cen w niej nie podajemy, bo zmieniają się razem z targiem; rachunek jest zawsze jasny i wydawany przy stole.

Jeśli któraś pozycja nie przypadnie ci do gustu, powiedz kelnerowi. Ewa lubi szczerość, zwłaszcza w pierwszym tygodniu po zmianie, i potrafi poprawić przepis jeszcze tego wieczoru. Czasem decyduje szczypta soli albo więcej majeranku.